wtorek, 22 marca 2016

[04] Dom, praca, szkoła, chłopak i pies...Czyli moje zdanie o braku czasu.

Brak komentarzy:

 Pewnie wiele osób, a szczególnie młodych myśli sobie, że w przyszłości kupi (albo adoptuje) psa. Pewnie każda z tych osób myśli sobie "wyjdę ze szkoły, zamieszkam gdzieś i będę mieć czas na psa". Może nawet każdy z nich myśli sobie, że pies to idealny dodatek do rodziny. 
Będę szczera. Według mnie... Tacy ludzie są w poważnym błędzie. 
Zacznijmy od tego, że z czasem zamiast mieć więcej czasu na własne zaspokajanie potrzeb, spełnianie marzeń itp, czasu będzie tylko mniej. Do samej starości problemy będą się tylko piętrzyć, a obowiązków będzie przybywać. Mało tego, rodzina to nie zawsze dobre otoczenie dla psa. Szczególnie kiedy mamy na ich temat zbyt małą wiedzę i nie mieliśmy okazji wcześniej zdobyć z nimi odpowiedniego doświadczenia. Dlatego do takich osób powiem wprost.. Przejrzyjcie na oczy.. Potem możecie nie mieć już czasu, zgorzknieć, zniechęcić się natłokiem obowiązków.. 
 To teraz powiem do czego zmierzam, zaczynając wpis w ten sposób. 
Często spotykam się z takim podejściem ze strony młodych osób, że uważają, iż mają teraz mało czasu. Są zajęci nauką, pracą, a mieszkają z rodziną i inne takie (moim zdaniem wymówki od lenistwa), ale bardzo chcieli by psa. Czasem słyszałam, że według nich zdecydują się na niego dopiero kiedy skończą szkołę i zaczną życie bardziej rodzinne bo teraz mają za dużo obowiązków. A teraz.. niech takie osoby wyobrażą sobie, że mają na głowie dzieci, pracę, obowiązki domowe czy inne takie. jest jakaś różnica miedzy tymi obowiązkami, a tym co mówią w obecnej sytuacji? Moim zdaniem.. Później może być tylko ciężej. 
 Często też, słyszy się od osób starszych żeby się wstrzymać, poczekać przemyśleć to. "Bo przecież zwierze to dodatkowe obowiązki i wydatki. To same problemy, Tym trzeba się tylko zajmować, a jeszcze jak to niszczy! Strach zostawić samego w domu bo będzie jeszcze wyć i co sąsiedzi powiedzą?! A może jeszcze będzie agresywny czy coś nie daj boże kogoś ugryzie! Same nieszczęścia z tymi zwierzętami, a ty chcesz psa brać teraz. Przecież ty masz szkołę, masz prace w domu trzeba pomóc, a to do chłopaka chcesz jechać, a to tamto. ty nie masz czasu!"
 Stop! Zatrzymajmy się i przemyślmy to jeszcze z drugiej strony. Zanim posłuchamy zgorzkniałych, jakże dorosłych i mądrych, wiedzących co jest dla wszystkich dobre ludzi, pomyślmy własnym rozumem. Fakt biorąc na swoje barki psa, czy innego zwierza, bierzemy na siebie odpowiedzialność za jego dobro, zdrowie, w dużej mierze zachowanie, samopoczucie i wszystko inne z nim związane. Jesteśmy zobowiązani zajmować się nim. Dbać o niego w najlepszy z możliwych sposobów. tak samo jak dzieci należy je uczyć dobrych manier, czego wolno, a czego już nie. Musimy przy nich być kiedy są młode i zdrowe, szczęśliwe, kiedy chcą się bawić. Jednak przede wszystkim nie możemy ich opuścić kiedy już będą stare, schorowane, zabraknie im siły na szaleństwa i zamiast ulubionej zabawki, czy długiego, aktywnego spaceru wybiorą po prostu swoje posłanie. Owszem, to ciężka i bardzo czasochłonna praca pełna wydatków, ale nie jest nam zapominana. Nie zostajemy bez niczego kiedy dajemy coś z siebie dla zwierząt. W zamian za to zostajemy obdarowani nadzwyczajną miłością. Inną niż ta w rodzinie, czy miedzy dwojgiem ludzi. Całkiem inną niż można sobie wyobrazić oglądając filmy czy czytając książki. To jest cicha i spokojna miłość, ale bardzo szczera i mocna. Powiedziałabym, że to jest bezwzględne uczucie, którego nie zastąpi się niczym innym. Żeby to zrozumieć, trzeba to po prostu poczuć. Przyjaźń między człowiekiem a psem, jest najbardziej trwałą relacją jaką można w życiu zbudować. Nawet nie zdążysz zauważyć, kiedy zaczynacie sobie wzajemnie bezgranicznie ufać. 
 No tak.. ale tyle pracy dla tylko uczucia? Na pewno ktoś sobie tak pomyśli. A ja powiem... Tak.. ale nie tylko. Jeśli chodzi o inne pozytywne strony "dokładania sobie tego obowiązku" z czystym sumieniem przytoczę naszą smętną rzeczywistość. Większość ludzi żyje z dnia nadzień jak maszyny. "Praca, szkoła, dom" i od nowa. To nie jest zdrowe. nie tylko można w ten sposób stać się nieczułym gburem.. Dać się dopaść depresji czy innym przykrym rzeczą. 
Czworonożny towarzysz jest wspaniałym terapeutą, dla ludzi których przygnębia takie życie. Jest genialnym trenerem dla każdego kto ma w życiu za mało ruchu. Zwierzęcy przyjaciel, a w tym przypadku mówimy o psie, potrafi być po prostu lekarstwem na wiele dzisiejszych "schorzeń" i "przypadłości". 



 Skoro wyjaśniliśmy sobie ogólnie ten temat, przejdę do reszty dzisiejszego wpisu. Czyli tego co mnie siedzi na sumieniu. Potrafię zrozumieć osoby, które "teraz nie mogą bo mają problemy w domu". To nie jest już problem czasu, tylko rodziny. To potrafi krzyżować wszystkie plany. 
Osobiście od zawsze marzyłam o psie. Zajmowałam się każdym jaki pojawiał się w rodzinie. Zdobywałam doświadczenie chociaż nie byłam tego w pełni świadoma. Zdobywałam wiedzę z ciekawości, ale nigdy wcześniej o tym nie pamiętałam w taki sposób. Nie myślałam o tym nigdy tak poważnie. Jedyną właściwą przewodnią myślą było dla mnie "chce psa, kiedy tylko nadarzy się dobra sytuacja". Życie niestety nie było względem mnie zbyt hojne w tym temacie i dalej mieszkam w domu, gdzie przyprowadzenie psa graniczyło by z głupotą. Nie ma na to warunków? Fizycznie dało by się je zapewnić, ale ludzie z którymi przyszło mi dzielić przestrzeń życiową.. No cóż.. Szczerze? To banda matołów i niedbałych sukinsynów. Na szczęście pojawiła mi się okazja przeprowadzki do bliskiej rodziny lub chłopaka. Być może w dość bliskim czasie.To też pierwsze o czym pomyślałam... to pies. Tak. W końcu będzie ta okazja. Ten właściwy czas. Właściwy wiekowo bo jestem młoda i mam dużo siły, chęci i czasowo, bo może i się uczę i zamierzam pracować, mam chłopaka i będzie trzeba pomagać w domu, ale nie mam rodziny. Nie mam jeszcze wielkich planów, nie mam nic co by mnie ograniczało. Uważam, że to jest ten najlepszy czas na takie decyzje. Nie kiedy jesteśmy już dorośli i jakże poukładani bo to wtedy dajemy się zamknąć w pewnych nawiasach życiowych. jesteśmy przywiązani do jednego miejsca bo mamy tam "wszystko". 
Uważam, że pomimo tych obowiązków na psa czas jest właśnie teraz. I nie brakowałoby go dla niego. Bo jeśli jest się do czegoś nastawionym tak ochoczo i zdecydowanie. Oczywiście zdając sobie cały czas sprawę jak dużo to zmienia i jakie są to obowiązki, to tego czasu nie braknie. 
 trzeba wykorzystywać tą młodość i chęci. Tą siłę która jeszcze mamy. To że nie daliśmy się jeszcze przywiązać do jednego miejsca i ograniczyć. To że nam się po prostu chce... A jeśli ktoś robi wymówki, że nie ma czasy bo ma szkołę (fakt nie zapominajmy że niektórzy uczą się od samego rana do wieczora, ale to inny wymiar sytuacji), czy inne ważniejsze rzeczy, to prawdopodobnie te osoby nie będą w przyszłości inne. Dalej będą zasłaniać się nadmiarem obowiązków i brakiem czasu. Z tego co zauważyłam te osoby z czasem nie mają czasu bo nie chcą go mieć. 

To jednak tylko moje spostrzeżenia, zdanie wynikające z pewnych, własnych obserwacji na rozmówcach znajomych i innych osobach z którymi miewałam do czynienia. Post nie ma też na celu wmawiać niepełnoletnim, że na pewno powinny naciskać rodziców żeby im kupili psa. Ja jestem osobą pełnoletnią i pisze to z punktu widzenia osoby, która tak czy inaczej czekała z ostatecznymi decyzjami do czasu aż będzie mogła sama za siebie odpowiadać i brać odpowiedzialność za życie czującej istoty. 
Nie próbuję również obrażać niektórych osób. Wiem, że życie bywa bardzo niesprawiedliwe, a niektórzy idą jeszcze innymi drogami i nie każdy może sobie pozwolić na życie ze zwierzętami z powodu innych problemów.

niedziela, 20 marca 2016

[03] A może...

Brak komentarzy:
Wiem, że blog dopiero wystartował. Dalej nie jest taki jak bym chciała.. Dalej ie przedstawia tylu tematów ile bym chciała, a pisanie chociaż to lubię, bywa dla mnie ciężkie. tekst nie brzmi jeszcze w taki sposób, który mnie satysfakcjonuje. Mam wrażenie, że po prostu pisze źle. Może zbyt sucho.
Gorsze jest tylko to, że chociaż widzę powiększającą się liczbę wejść, nie pojawiają się komentarze. To rozczarowuje i sprawia, że odechciewa się dalszych prób. Mam ochotę po prostu rzucić tym wszystkim i nigdy nie wracać. W końcu po co komu kolejny blog bez sensu, o dowolnej tematyce wszelkich postów.
Fakt, nie piszę tylko dla komentarzy i zauważenia. Założyłam bloga by pisać co myślę, co zobaczyłam albo poczułam. Opisać co czasami we mnie siedzi. To przecież jest tutaj najważniejsze.

Czasami chyba trzeba sobie to przypominać, szczególnie w takich chwilach kiedy start jest na prawdę trudny, a piszący ma wrażenie, że jego tekst jest za każdym razem rzucany w eter. A nóż ktoś odpowie?

czwartek, 17 marca 2016

[02] Problematyka przyszłych zwierząt.

Brak komentarzy:
Jak już miałam okazję wspominać pisząc o sobie, lubię zwierzęta i bardzo chciała bym kolejne. Sytuacja życiowa sprawia jednak, że muszę  tym poczekać jeszcze trochę. Prawdopodobnie do przeprowadzki i znalezienia pracy. Nie przeszkadza mi to jednak w douczaniu się o każdym z gatunków które mnie interesują szczególnie i obmyślaniu które wybrać. Dokładnie zastanawiam się nad trzema zupełnie różnymi stworzeniami. Mam ogromny sentyment i zamiłowanie do szczurów, kocham i wiążę ogromne nadzieję z posiadaniem psa i jednocześnie bardzo interesują mnie fretki.
Więc pojawia się problem, bardzo przyszłościowy bo każde z tych zwierząt wnosi do domu nieco inne zasady i nowe przyzwyczajenia. Niby podobne, a jednak życie z każdym z nich jest nieco innym doświadczeniem. Przy podejmowaniu takiej decyzji trzeba tez pamiętać, że z każdym z tych zwierząt trzeba się liczyć z ogromną odpowiedzialnością za nie. Każde ma nieco inne choroby i problemy. Mają też różne średnie długości życia. Przykładowo szczury żyją około trzech lat, psy zaś mogą żyć lat dwadzieścia. Pisanie o każdym z tych zwierząt z osobna, z konkretnymi informacjami to temat na całkiem inny, oddzielny post. A wiem, że mogłabym pisać o nich w nieskończoność. Tak więc...
jestem członkiem wielu grup na facebooku dotyczących psów, fretek, szczurów i kotów. Przeglądając dzisiejszą tablice, w oczy rzucił mi się filmik, wrzucony przez organizację viva. Na filmiku widać małe szczurzątka. Prześliczne, małe, krąglutkie kłębuszki. Nawet mój chłopak, który nie przepada za szczurami uznałby je za urocze. Wiem to bo już go na tym przyłapałam, kiedy akurat zostawiłam włączonego facebooka. W jednej chwili moje serce z mózgiem rzuciło mi sygnał, że "doszczurzanie" się było by genialnym pomysłem. Przecież jak że bym mogła przejść koło takich kuleczek obojętnie! Tym bardziej, że posiadałam już wiele szczurów w moim życiu i każdy z nich był oryginalną istotą, której nie dało się nie kochać.
Tutaj właśnie na powrót obudził się we mnie przyszłościowy problem. Z chłopakiem wiele o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że fretka byłaby najbardziej ugodową opcją pomiędzy nami. A swoją drogą w posiadaniu fretki czy szczurów pies nie byłby żadnym problemem. Przynajmniej według mnie, bo jeśli coś się kocha i robi z pasją, to nie uważa się czegoś za problem i chce się poświęcać. Tu też nie można dawać sobie wmówić że zwierzęta to jedynie szkodniki i robiące problemy w domu i dokładają jedynie obowiązków. To też dla wielu osób przyjaciele i towarzysze życia. Przynajmniej ja, jako pasjonatka zajmowania się zwierzętami tak właśnie uważam. Wracając do tematu. Zaczęłam się zastanawiać czy jednak nie porozmawiać z nim więcej na temat szczurów. Osobiście uważam, że jeśli mój chłopak, który tutaj jest ważny do podjęcia tej decyzji, dostałby takiego na ręce, szybko by się do nich przekonał. Teraz tylko czy to na pewno dobry pomysł? A i tak bym tego musiała spróbować, tak jak on musiałby spróbować spotkać się z fretką, bo przecież nie zna jej zapachu, który jest bardzo charakterystyczny i nie każdemu odpowiada. Jedyne w czym jesteśmy całkowicie zgodni to wybór psa. Oby dwoje wybralibysmy owczarka niemieckiego.
Tutaj pytanie do ewentualnych czytelników. Co wy o tym myślicie? Co byście zrobili na moim miejscu? 

środa, 16 marca 2016

[01] Post ogólnie.

Brak komentarzy:
W prawdzie blog jest jeszcze w budowie, Jeszcze dużo się może w nim zmienić, wiele rzeczy może się jeszcze pojawić, ale nie to nie przeszkadza w napisaniu pierwszego postu.

O czym?
Zacznijmy na spokojnie o zwyczajnym dniu i ogóle. Jak widać postanowiłam zacząć, a właściwie wrócić do blogowania. Wcześniej na moich blogach królowały krótkie opowiadania, czy jakieś inne, krótsze wpisy. teraz postanowiłam pisać bardziej ogólnie, na wiele tematów i opowiadania pewnie nie będą się pojawiać, Chociaż może wstawię czasem jakiś opis, może któryś z czytelników nawet go oceni.
Podjęcie decyzji o wróceniu do blogowania, razem z założeniem strony i dobraniu pierwszego szablonu na jakiś początek, zajęło mi około tygodnia czasu. Przez dość długi czas zastanawiałam się czy podołam, czy znajdę jakichś czytelników i czy w ogóle kogokolwiek zainteresuje to co będę tutaj wstawiała. Prawda jest taka, że tak ogólne blogi są bardzo często spotykane. Nie są niczym oryginalnym, ani świeżym, a wiele tematów lubi się czasem powtarzać na każdym z nich. Co nie zmienia faktu, że to nie jest reguła, a raczej przypadek. Bo tak samo wiele tematów się nie powiela. Większość osób bierze pomysły na posty z życia codziennego, z przypadków, z tego co ich spotkało w drodze do pracy, szkoły czy sklepu. Czasem pomysłem na post może być zasłyszana w autobusie rozmowa, może nawet kłótnia. Czasami temat przychodzi do głowy kiedy widzi się zachowanie ludzi, zwierząt czy czegokolwiek w naszym otoczeniu. A nie każdego musi przecież spotykać to samo.
Dlaczego wybrałam ogół, zamiast konkretnie nastawioną tematykę? Bo jest zbyt wiele rzeczy o których mogłabym pisać. Decyzja miedzy blogiem konkretnie o zwierzętach, malarstwie czy gotowaniu byłaby najcięższą do podjęcia. I tak czy inaczej na takim blogu pojawiło by się z czasem wszystko. Z natury trudno przychodzi mi podejmowanie takich decyzji.
Tak więc dzisiaj podjęłam ostateczną decyzję i tak zawitałam na powrót, ze swoim tworem.
Chciałabym bardzo, żeby znaleźli się jacyś czytelnicy, żeby ktoś wyraził swoją opinię od czasu do czasu. Było by mi również niezmiernie miło gdyby ktoś chciał korzystać z bocznych zakładek.
Jestem otwarta na propozycje na kolejne posty o konkretnym temacie. Chętnie przeczytam opinie na temat bloga, chętnie odpowiem na wszelkie pytania i równie chętnie wstawię poradniki jeśli będę miała pojęcie na dany temat, a ktoś będzie chciał taki zobaczyć w moim wykonaniu.

Ukrywajka.

Brak komentarzy:

Szkielet Smoka Panda Graphics